"Złe dziewczyny nie umierają" - Katie Alender

No Comments

       Tytuł: Złe dziewczyny nie umierają
       Autor: Katie Alender
       Wydawnictwo: Feeria
       Liczba stron: 356
       Cena: 34,90

       Duchy są wszędzie. Nie sposób ich uniknąć. 
         Próbujesz jedynie unikać tych, które chcą cię zabić."



   Kto nie boi się horrorów? Historie o nawiedzonych domach, mrożące krew w żyłach tajemnice, dziwne kreatury, zjawy i przerażeni ludzie, których los jest już przesądzony. Przecież strach to jedna z podstawowych emocji, działająca na nas tak samo jak radość czy smutek.  Dlatego podobnie jak siostry trwogi, tak i ona regularnie wykorzystywana jest do zapełniania kinowych sal lub zapewniania korzyści płynących z ilości sprzedanych książek, goszcząc nawet w tak nietypowej dla siebie kategorii  jak literatura młodzieżowa. 

   Siedemnastoletnia Alexis nie jest, a przynajmniej stara się nie być, stereotypową, amerykańską nastolatką. W formie uzewnętrznienia swojego buntu zafarbowała włosy na różowo, storni od wymachujących pomponami pustych cheerlederek, poświęcając każdą wolną chwile swojej największej pasji - fotografii analogowej. Hobby stanowiącemu doskonałą izolację od przyziemnych problemów otaczających dziewczynę. Bezmyślnego, szkolnego towarzystwa, matki pracoholiczki, ojca skrupulatnie unikającego domowych obowiązków oraz siostry Kasey, z którą zdecydowanie, dzieje się coś niedobrego. 

   Sięgając po debiutancką na polskim rynku, powieść amerykańskiej pisarki Katie Alender "Złe dziewczyny nie umierają", liczyłam na "upiorne" rozpoczęcie pierwszego w mojej czytelniczej karierze, horroru dla młodzieży. Pozytywne opinie, zapewnienia Amazonu, podjudzały mój zapał i rosnącą lawinę oczekiwań na pyszną, przepełnioną grozą historię, dzięki której omijać będę wszystkie ciemne zakamarki oraz uważnie pilnować aby stopy nie wystawała poza granice łóżka. Jednak po zakończeniu lektury mogę stwierdzić, że jakość mojego snu nie uległa zmianie, a poziom strachu we krwi wynosi dokładnie tyle samo, co przed rozpoczęciem lektury.

   Chociaż na  kartach powieści możemy znaleźć duchy, złe moce, nawiedzony dom oraz opętane przedmioty, to moim zdaniem "Złe dziewczyny nie umierają" nie zasługuję na miano przekonywującego horroru. Intrygująca okładka okazała się skrywać przeciętną zawartość. Książka hucznie zapowiadana jako pierwszy tom serii posiadającej demoniczną aurę, ścinającą w żyłach krew, nie wzbudziła we mnie choćby drobnego uczucia niepokoju czy dyskomfortu. Wprawdzie zmagania Alexis z siłami metafizycznymi nie są historią złą, to jednak dosyć przeciętną i przewidywalną. Sama bohaterka co kilkanaście stron irytowała mnie nachalnymi próbami zachowania indywidualności oraz pokazania innym swojej niezależności. Bez konkretnych powodów by być aspołeczną, przepełniona niechęcią do własnej rodziny, otrzymała w moich oczach łatkę osoby o niezwykle tekturowej osobowości, stworzoną przez autorkę na siłę w niekonsekwentny sposób. 

   Aby nie być zbyt surową i zachować resztki obiektywizmu, muszę przyznać, że znalazłam w powieści autorstwa Katie Alender kilka pozytywnych cech. Po pierwsze wątek romantyczny. Nienachalny, prosty. Z uroczym Carterem nadającym książce trochę realizmu. Po drugie zakończenie, które jak na książkę młodzieżową nie okazała się zanadto przesłodzone, jednocześnie otwierając bohaterom drzwi do lepszego jutra. Ostatnim, zdecydowanie najważniejszym plusem jest sam pomysł głównego wątku wyjaśniającego pochodzenie klątwy, której Alexis oraz Kasey będą musiały stawić czoła.

   "Złe dziewczyny nie umierają" z pewnością nie dołącz do grona moich ulubionych książek, jednak jej zawartość nie odstrasza mnie od zapoznania się z pozostałymi tomami serii. Kto wie, może kolejne pomysł autorki okażą się bardziej przerażające. 
   
Ocena: 5,5/10
Za udostępnienie książki, serdecznie dziękuję:

Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze

Prześlij komentarz