"Armada" - Ernest Cline

1 comment

       Tytuł: Armada
       Autor: Ernest Cline
       Wydawnictwo: Feeria
       Liczba stron: 442
       Cena: 39,90

       Zabijesz albo dasz się zabić. 
          Podbijesz albo ciebie podbiją. 
          Przetrwasz albo zginiesz."

  
  Chociaż narodziny gier komputerowych przypadają na lata 50. i 70. XX wieku, to swój rozkwit, zawdzięczają wyjątkowym, sentymentalnym, szczególnie dla mnie, latom 90., w których z wielkim impetem, zawitały na większości domowych pecetów. Automaty, konsole, internetowe symulatory. Nowinki z wirtualnego świata zaczęły z każdej strony otaczać żądnych rozrywki nastolatków, szukających skutecznego sposobu na oddzielenie się od problemów młodości. Salony gier oraz działy zawierające gadżety komputerowe, szybko zjednały sobie rosnące grono fanów, które od tamtej pory zaraża swoją pasją nowe pokolenia, sprawiając, że dzięki technologii, możemy zostać kimkolwiek chcemy. Wystarczy kliknąć START.

   Przez całe życie Zack Lightman marzył o tym, aby spotkało go coś niesamowitego. Atak zombie, przejęcie władzy nad światem przez krwiożerczych kosmitów, wizyta łowców nagród z przeszłości. Cokolwiek, co pozwoliłby nastolatkowi bez przyszłościowego planu, na przeżycie przygody, o której z dumą można opowiadać swoim wnukom. Jednak gdy pewnego szarego, nudnego i do bólu przeciętnego dnia, na nieboskłonie zauważa niezidentyfikowany obiekt latający, nie wierzy własnym oczom. Zwariował. Podobnie jak jego tragicznie zmarły ojciec. Gorliwy fana sci-fi, doszukujący się teorii spiskowych, otaczających zwykłych obywateli. A co jeżeli Xavier Lightman miał rację?

   Mimo mojej szczerej miłość do gier komputerowych, nie zapoznałam się jeszcze z debiutancką pozycją Ernesta Cline "Player One", która kilka lat temu stała się faworytem "New York Timesa", podbijając jednocześnie niezliczone listy bestsellerów oraz zbierając rzeszę zwolenników. Jednak nie uważam, aby brak wiedzy na temat wcześniejszej twórczości tego australijskiego pisarza był faktem krzywdzącym. Wręcz przeciwnie. Moja ignorancja, akurat w tej kwestii, okazuje się przydatna, ponieważ pozwala mi na pełny obiektywizm w wygłaszaniu opinii dotyczącej "Armady". Powieści przesiąkniętą faktami i ciekawostkami dotyczącymi fantastyki naukowej. Książki stworzonej od fana dla fanów.

   Warto podkreślić i jednocześnie uprzedzić, że "Armada" nie jest pozycją dla każdego. Mnogość nawiązań do filmów, powieści, gier, a nawet muzyki, używanej przez Clina, jest zatrważająca i po rozpoczęciu lektury może skutecznie odstraszyć osoby, które nigdy nie widziały lub nie darzyły szczególną sympatią "Gry Endera" lub "Obcego". Wprowadzenie, które jednocześnie stanowi pewnego rodzaju hołd autora dla wszystkich geeków sięgających po kolejną z jego powieści, prawdopodobnie szybko znuży większą część zwykłych śmiertelników lecz odłożenie tej powolnie rozwijającej się przygody, moim zdaniem, okaże się dużym błędem.

   Po przebrnięciu przez informacje przybliżające czytelnikowi sytuację rodzinną Zacka i złożoność wykreowanego świata bazującego na kultowych dla gatunku sci-fi elementów, jesteśmy gotowi, by porwał nas wir akcji. Wybuchy, tajemnice, pozaziemska technologia, wątek romantyczny czy nastoletnie rozterki. W "Armadzie" można znaleźć wszystko, co czyni książkę godną polecenia. Dodatkowo, język używany przez Ernesta Cline mimo wielu kolokwializmów typowych dla nastoletniego bohatera, nie jest płytki i denerwujący, stanowiąc doskonały grunt dla uwiarygodnienia nierealnej fabuły opisanej z perspektywy zafascynowanego grami chłopca.

Ocena: 7/10
Za udostępnienie książki, serdecznie dziękuję:
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

1 komentarz

  1. Wielokrotnie o niej słyszałam, a za każdym razem, gdy przeczytam kolejną recenzję, mocniej mnie do niej ciągnie. ;d

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń