"Rumianek i mięta" - Agata Mańczyk

No Comments

       Tytuł: Rumianek i mięta
       Autor: Agata Mańczyk
       Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
       Liczba stron: 443
       Cena: 44,90

       „- Jesteśmy trochę... nietypową rodziną. 
          Los chciał, że Huczmiranki zawsze musiały 
          radzić  sobie same. Mężowie szybko umierali albo 
          opuszczali nas dla innych kobiet, więc nie miałyśmy 
          głowy do sentymentalnych słówek."

   Po upływie kilku miesięcy w moim życiu czytelniczym, ponownie zagościł ród dumnych, silnych  Huczmiranek. Niezwykłych kobiet od lat zmuszonych do samotnej walki z kapryśnym losem oraz dwoma wrogo nastawionymi rodzinami - Bergonów i Kaczatów. Wszystko w imię wzmocnienia niezwykłego daru, mającego wpływ na życie każdej z członkiń klanu. Wyjątkowej mocy zapachów, która dobrze użyta, zapewnia właścicielkom pieniądze, wpływy i nienaturalnie długi wiek. Jednak jaki jest sens długowieczność czy dóbr materialnych, gdy nie można mieć szczęścia?

   "Rumianek i mięta" to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń zapoczątkowanych w "Eukaliptus i werbena" - pierwszej części sagi obyczajowej traktującej o Huczmirankach. Kilku pokoleniach wyjątkowych warszawianek, powiązanych ze stolicą nie tylko chwilowym adresem zameldowania ale przede wszystkim, niewytłumaczalną więzią, łączącą kobiety z miastem oraz umiejętnością władania zmysłem powonienia. Agata Mańczyk, ponownie decyduje się na zabieg podzielenia fabuły, tak aby czytelnik mógł zapoznać się z każdą z wybranych przez autorkę bohaterek. Dzięki temu, powracamy do zdeterminowanej Niny, która dla dobra syna, złamie każdą zasadę rodu, zbliżającej się do zwykłych ludzi, matki dwóch córek - Darii, oraz walczącej o dobro rodziny Erwiny.

   Chociaż podobnie jak pierwsza część powieści pióra Agaty Mańczyk tak i "Rumianek i mięta", przypadła mi do gustu, to muszę przyznać, że czegoś w niej brakowało. Mimo poprowadzenia fabuły w ten sam, pierwszoosobowy sposób, skutecznie przybliżający nam charakter oraz sytuację wyżej wymienionych kobiet, w porównaniu z "Eukaliptus i werbena", zwalnia na niekorzyść całej powieści. Niektóre momenty dłużą się odbierając urok wyjątkowo sprawnie budowanym zwrotom akcji czy tajemnicom piętrzącym się przez Huczmirankami. Być może jest to spowodowane "klątwą drugiego tomu", które w różnych cyklach pełnią funkcję łącznika między pewnymi wątkami wyjaśniającymi najważniejsze założenia autora, co także w tym wypadku ma miejsce.

   Na korzyść książki, przemawia jednak ogólne wrażenie płynące z dziwnej, nieuchwytnej przyjemności, jaką niesie ze sobą zaprezentowana forma użycia realizmu magicznego. Skorzystanie z elementów tak dla człowieka naturalnych, jakimi są zmysły i potraktowanie ich jako narzędzie manipulacji, przekonuje mnie, a co najważniejsze, wprawia w szczery zachwyt, że tak coś prostego jak smak, zapach oraz dźwięk, stanowią doskonałą bazę świetnie rozwijającej się powieści, która mimo kilku minusów, skutecznie porusza.

   Nie da się ukryć, że największym atutem tej powieści jest magia subtelnie wypływająca z kart książki, ale nie taka, w której znajdziemy różdżki, latające miotły czy księgi pełne zaklęć. Tutaj podstawą jest coś zupełnie innego. Niewytłumaczalny urok, który otula nas niczym szczelny kokon, pozwalający na wsiąknięcie w tętniącą życiem Warszawę. Wdzięk alchemii, sztuka łączenia zapachów, która odpowiednio użyta, manipuluje ludzkimi uczuciami. Podobnie jak "Rumianek i mięta".

Ocena: 7/10
  Za udostępnienie książki, serdecznie dziękuję:
    
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze

Prześlij komentarz