"Metro 2033" - Dmitry Glukhovsky

No Comments

       
Tytuł: Metro 2033
Autor: Dmitry Glukhovsky
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 592
Cena: 39,90

„Ten, któremu starczy odwagi i wytrwałości, by przez całe życie wpatrywać się w mrok, pierwszy dojrzy w nim przebłysk światła.”

                                                  
   
   Zawsze wiedziałam o istnieniu rosyjskiego metra, dumie reżimu komunistycznego. Jednak dopiero "Metro 2033" uświadomiło mi, jaka jest ukryta funkcja tej plątaniny ciemnych korytarzy. Podziemny, gigantyczny schron atomowy zainspirował młodego pisarza, korespondenta wojennego Dimitry Gluhovsky do stworzenia postapokaliptycznej wizji świata, która zaowocowała jednym z kultowych już bestsellerów. 

   Bohaterem książki jest młody mężczyzna - Artem. Urodzony na powierzchni i ocalały jako jeden z nielicznych, dorasta w świecie ogarniętym mrokiem, gdzie na każdej stacji panują inne systemy władzy, religie i przekonania. Jednak priorytetową rzeczą w tych miniaturowych państwach staje się przetrwanie i to właśnie z nim związana jest misja mieszkańca WOGN-u. Artem zostaje wysłany do legendarnego serca moskiewskiego metra Polis, aby przekazać ostrzeżenie o nowym niebezpieczeństwie, które zbliża się na czarnych, zmutowanych nogach. 

   Warto podkreślić, że fenomen "Metra 2033" nie polega jedynie na niepowtarzalnej, chociaż momentami niezbyt porywającej fabule, lecz doszukiwaniem się głębszego sensu, wychodzeniu poza treści i stawianiu pytania o cel kierujący naszym życiem, co w innych książkach o tematyce postapokaliptycznej jest raczej rzadkością. Przedstawienie funkcjonowania, a raczej wegetacji, ludzi żyjących w ciągłym zwątpieniu, z dnia na dzień, Glukhovsky zrobił po mistrzowsku. I nawet jeżeli pozycja ta nie zalicza się do tych, które zgarniają zatrważające ilości literackich nagród, to ciągle godna jest polecenia. 

   Aż wstyd mi się przyznać, ale z przyczyn dla siebie nieznanych porzuciłam dzieło Dimitry pięćdziesiąt stron przed końcem i ku mojemu zdziwieniu odkryłam to dopiero niedawno. Szybko postanowiłam naprawić swój błąd i dosłownie pochłonęłam ostatni fragment, zachwycona fenomenalnym i (przynajmniej dla mnie) zaskakującym zakończeniem. Po szybkiej kalkulacji doszłam do wniosku, że "Metro 2033" nie ma większych błędów, do których można mieć pretensję. Trudno się dziwić, skoro pierwowzór znajdował się do wglądu w internecie i każdy zainteresowany mógł wnosić poprawki, a pomysły zgłaszać autorowi. 

  W ostatecznym rozliczeniu dzieło pióra młodego, rosyjskiego pisarza wypada pozytywnie. Z całą pewnością jest to książka dla każdego. Znajduje się w niej sporo akcji, wątki filozoficzne, ciekawe opisy życia i wyglądu metra. Do tego dochodzi zdolność, z jaką autor opisuje wykreowany przez siebie świat i w jaki sposób jego słowa działają na naszą wyobraźnię, a nie zawsze są to rzeczy, które chcielibyśmy przeczytać. Książkę Dmitry Glukhovsky można traktować jako przestrogę dla naszego i przyszłych pokoleń. Dlaczego? Przeczytajcie, a się dowiecie.

Ocena: 7/10
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze

Prześlij komentarz