"Zawód: Wiedźma cz.1" - Olga Gromyko

2 comments

       Tytuł: Zawód: Wiedźma cz.1
       Autor: Olga Gromyko
       Wydawnictwo: Fabryka Słów
       Liczba stron: 292
       Cena: 31,50
    
       Miecz w moim ręku jest straszną bronią. 
       Przede wszystkim dla mnie.”   
  
      

   Według powszechnej opinii wampiry to przerażające, pijące krew kreatury, obdarzone ostrymi jak brzytwa kłami, którymi nakłuwają szyję pięknych kobiet. Niezwykle groźne są nocą, gdy pod postacią nietoperza przemieszczają się w poszukiwaniu swoich ofiar. Chodzą też słuchy, że paskudni krwiopijcy nie posiadają odbicia, co skutecznie rekompensują sobie niezwykłą siłą oraz perfekcyjnym opanowaniem hipnozy. Nieumarłego może odstraszyć jedynie czosnek, natomiast najskuteczniejszą metodą walki z nimi są osikowe kołki i światło słoneczne. Jednak co na ten temat uważają same wampiry?

    Wolha Redna, jedyna adeptka płci żeńskiej VIII roku Magii Praktycznej w Starminśkiej Wyższej Szkole Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa, zostaje postawiona przed nietypowym zadaniem. Dostarczenie listu i udzielenie pomocy władcy Dogewy, na pierwszy rzut oka nie wydaje się niczym skomplikowanym, aż do momentu poznania mieszkańców celu podróży. Wampirów, które z całą pewnością, nie cieszą się opinią najmilszych gospodarzy.

    Świat stworzony przez Olgę Gromyko przypomina ten, który znamy ze słowiańskich podań. Przesiąknięty swego rodzaju „swojskością” i prostotą, sprawia, że czytelnik niespodziewanie wpada w wir zdarzeń, dając się porwać przygodzie. Autorka z gracją łamie nowe schematy kreowania postaci, wracając do korzeni, oraz przerabiając je według własnego uznania. Nie znajdziemy tutaj błyszczących bożyszczy nastolatek, czy nadmuchanego wątku miłosnego, rozwijający się w nienaturalnie szybkim tempie, a wydarzenia, które nawet okoszone magią, zachwycają naturalnością.  

   Chociaż „Zawód: Wiedźma cz.1” to pozycja nieco naiwna, pozbawiona zapierających dech w piersiach zwrotów akcji, znalazła drogę do mojego serca. Napisana prostym, lekkim językiem, ociekająca humorem, wciąga niemal każdego, co zdecydowanie widać po liście nagród, które raz za razem otrzymuje pani Olga. Wato, zwrócić uwagę na fantastyczną kreację bohaterów. Sama W. Rednej nie wpisuje się w kanon damy w opresji i chwała jej za to. Bez wątpienia czarownica, jest kobietą zaradną, inteligentną, a jej cięte riposty mogą zawstydzić niejednego mężczyznę, w tym Szlachetnego Arr'akktur tor Ordwist Sz'eonell, którego podobnie jak Wolhy, nie można uznać, za postać szablonową. Władca Dogewy, dla znajomych Len, posiada wszystkie cechy, które król z krwi i kości powinien posiadać, nie licząc nadmiernego przyrostu tkanki mięśniowej. Mimo pełnienia wyjątkowo ważnej roli w państwie, dla czytelnika jest bardziej przyjacielem, niż zadufanym w sobie monarchą.

   Cieszę się, że trafiłam na książkę, taką jak ta. Przez kilka chwil, zapewniła mi świetną zabawę, w interesująco wykreowanym świecie, pozbawionym sztampowości z powieści dla młodzieży. Chociaż mamy tutaj do czynienia z wampirami, czarownicami i resztą magicznej menażerii, dzieło Olgi Gromyko, jest książką bardziej dostępną dla niedoświadczonego czytelnika fantasy niż np. „Wiedźmin”. I właśnie osobom rozpoczynającym przygodę z tym gatunkiem, polecam przygody Wolhy najbardziej.

Ocena: 6/10
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

2 komentarze

  1. "Szlachetnego Arr'akktur tor Ordwist Sz'eonell" - Kilka minut wpatruję się w te słowa i próbuję je wymówić. ;) Książka wygląda na lekką, zabawną lekturę, a główna bohaterka na sympatyczną adeptkę. No i te słowiańskie podania kuszą! :)
    "I właśni osobom" - właśnie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za korektę (eh... te literówki) :D
    I uwaga, bo na "Szlachetnego Arr'akktur tor Ordwist Sz'eonell" się nie kończy. W książce oryginalne imię Lena jest bardziej rozbudowane ;)

    OdpowiedzUsuń