"Wzorzec zbrodni" - Warren Ellis

4 comments

       Tytuł: Wzorzec zbrodni
       Autor: Warren Ellis
       Wydawnictwo: Sine Qua Non
       Liczba stron: 294
       Cena: 34,90
    
      Nie tylko nie uda nam się rozwiązać tej sprawy, 
         ale też z jej powodu zginie więcej ludzi, 
         a po nowych zabójstwach też go nie złapiemy, 
         bo gość jest po prostu zbyt dobry. 
         A ty, detektywie, zwyczajnie znalazłeś nowojorski adres 
                                                        samego Szatana, który teraz przeprowadził się gdzie indziej.
                                            
   Nazwisko Warrena Ellis'a nie jest mi obce. Jako fanka komiksów już kilkukrotnie miałam okazję spotkać się z twórczością jednego z ciekawszych zagranicznych scenarzystów. "Iron Man: Extermis", który urzeka piękną kreską, ale przede wszystkim zgrabnie zarysowaną fabułą, wyjętą właśnie spod pióra brytyjskiego pisarza, czy opiewane przez wszystkich "Civil War". Nic więc dziwnego, że gdy wydawnictwo Sine Qua Non przysłało mi powieść "Wzorzec zbrodni" z podekscytowaniem zabrałam się za lekturę, licząc na nietuzinkowy kryminał.

   Zdehumanizowany Nowy Jork, pełen brutalnych zbrodni nadawanych przez policyjne radio. Kilkaset nierozwiązanych morderstw, które z każdym rokiem nawarstwiają się, by w efekcie tworzyć ogromne liczby. Miasto przesiąknięte krwią i wszechobecną znieczulicą, towarzyszącej nawet detektywowi Johnowi, obserwującemu resztki mózgu swojego partnera, przyklejone do ściany jednego z budynków na Pearl Street. Morderstwo Jima Rosato okazuje się nie tylko wielką tragedią dla bliskich policjanta, ale kluczem otwierającym wieko puszki Pandory, a raczej drzwi jednego z mieszkań, którego ściany zostały użyte jako skład wyjątkowej broni.

   Książka Warrena Ellis'a zdecydowanie nie jest pozycją wybitną. Mimo plastycznego języka, który przybliża czytelnikowi każdą przedstawioną przez autora sytuację, czegoś w tej powieści brakuje. Ulotnej iskry pomagającej zjednać fanów i wciągnąć ich do reszty w starannie wykreowaną historię. Czytanie "Wzorca zbrodni" jest neutralne, jednostajne, nawet podczas zwrotów akcji. Dobry pomysł na fabułę chowa się za gmatwaniną niejasnych, naciąganych wydarzeń, a także ogromnej dawki przypadku. Prawdopodobieństwo, że detektyw prowadzący sprawę wielu nietypowych morderstw trafia na poszlaki lub osoby uchylające mu rąbka tajemnic, jest prawie niemożliwe. Jednak John Tallow posiada do tego niezwykłą smykałkę i zanim się obejrzymy zagadka, zostaje rozwiązana praktycznie bez udziału wypalonego funkcjonariusza prawa. 

   Idealnym cytatem, który opisuje większość moich zarzutów oraz minusów znajdujących się w dziele brytyjskiego scenarzysty, okazała się jedna z wypowiedzi despotycznej pani porucznik.

„[...] robi się z tego bardzo duża i bardzo chaotyczna sprawa, a do tego w szybkim tempie. Nie pomagasz, doszukując się wszędzie powiązań. Przynieś mi wreszcie coś, co będę mogła dojrzeć gołym okiem, coś namacalnego.”

   Chociaż z taką łatwością uwiódł mnie motyw przewodni całej powieści i kreacja nietuzinkowych bohaterów, to cała reszta jest wyjątkowo nietrafiona. Z bólem serca muszę przyznać, że wolę Warrena Ellis'a w roli fenomenalnego scenarzysty sprawnie poruszającego trudne dla komiksu tematy, niż niczym niewyróżniającego się pisarza kryminałów.

Ocena: 5/10

Za udostępnienie książki, serdecznie dziękuję:


Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

4 komentarze

  1. Szkoda, że wydarzenia są trochę naciągane. Nie lubię tego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie! Książka ma być po części odwzorowaniem rzeczywistości, nawet jeżeli porusza się jedynie w granicach fikcji literackiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. A miałam tę książkę w planach. Chyba nic z tego :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę? Mnie zaskoczyła. Dawno nie miałam kryminału w ręce, więc... :D

    OdpowiedzUsuń