"Wrota obelisków" - N.K. Jemisin

No Comments

       Tytuł: Wrota obelisków
       Autor: N.K. Jemisin
       Wydawnictwo: Sine Qua Non
       Liczba stron: 432
       Cena: 34,90

       Wiosna, Lato, Jesień, Zima; 
         Śmierć jest piąta, wszystko spina."



   Na powrót do stojącej na progu zagłady krainy Bezruchu, czekałam już od kilku miesięcy. W końcu przyznanie N.K. Jemisin nagroda Hugo za najlepszą powieść 2016 roku, okazało się niebezpodstawne. Historia bazująca na koncepcji surowej potęgi natury, lawirująca między motywami powiązanymi z klasyczną fantastyką a innowacyjnym spojrzeniem na gatunek, który wbrew pozorom, nie musi opierać się na idei powszechnej magii, za to może czerpać z mocy wynikającej z praw fizyki. Umiejętne wykreowanie nowej rasy i związane z jej egzystencją problemy społeczne oraz potencjalne możliwości drzemiące w sile górotwórstwa. Poruszenie ważkich tematów, mających odniesienie do współczesnej sytuacji panującej na świecie, dla niektórych czytelników oznaczające wyraźne upolitycznienie, dla innych, stanowiące metaforę teraźniejszości. Wysoka świadomość językowa autorki ujawniająca się nie tylko w plastyczności użytych zwrotów, ale przede wszystkim, w literackim słowotwórstwie na najwyższym poziomie. Tak podsumowałam pierwszą część cyklu "Pęknięta Ziemia", a jak to wygląda w kontynuacji?

   Koniec świata stał się niezaprzeczalnym faktem. Skutki kolejnego sezonu spowodowanego przez rozdarcie ziemi, zagrażają wszystkim żyjącym organizmom. Szczególnie tym, które nie potrafią przystosować się do nowych praw ustanowionych przez kataklizm i brutalną walkę o przetrwanie.

  Trudno znaleźć granicę dzielącą próbę zachęcenia do lektury "Wrót obelisków", a zdradzenie kluczowych elementów fabuły. Wszystko przez specyficzną konstrukcję narracji zastosowaną w "Piątej porze roku". Pozwólcie więc, że swoją wypowiedź w tej kwestii, sprowadzę do kilku powyższych zdań, a resztę pozostawiam Wam. Podtrzymując swoją opinię dotyczącą pierwszego tomu, zachęcam do ograniczenia liczby faktów dotyczących cyklu "Pęknięta Ziemia", przed zapoznaniem się z lekturą, ponieważ to właśnie na rozwiązujących się z biegiem historii niewiadomych, opiera się cały geniusz skrywany przez N.K. Jemisen. I właśnie tego aspektu brakowało mi najbardziej w kontynuacji. Już po kilku rozdziałach zauważalny jest brak pomysłu na kontynuowanie specyficznej relacji, urzekającej w poprzedniej części trylogii. Przecież wszystkie tajemnice, a przynajmniej większość, zostały rozwiązane. Wydarzenia płyną więc swoim tradycyjnym dla prozy schematem, zamazując wizję drobnego geniuszu, jednak ciągle pozostając, na wysoki poziomie kreacyjnym.

   Na szczęście brak przemyślanej narracji, znanej czytelnikom z "Piątej pory roku", to jedyny brak jaki można zarzucić kontynuacji. "Wrota obelisków" bowiem, ciągle posiadają te cechy, za które świat pokochał twórczość amerykańskiej pisarki. Niezwykła sugestywność opisywanych zjawisk, zniewalająca siła natury, a nawet umiejętne sportretowanie meandrów ludzkich emocji, sprawia, że wykreowany świat mimo swojego fantastycznego charakteru, wydaje się być realny, namacalny. Dodatkowo efekt ten podbija nieznaczne spowolnienie akcji. Zabieg mający na celu wprowadzenie mylnego poczucia bezpieczeństwa daje odbiorcy możliwość przyjrzenia się krainie Bezruchu w dokładniejszy, bardziej szczegółowy sposób. Poznanie panującego ustroju, przyczyn i skutków podjętych decyzji, zasad panujących w ogarniętych przez klęskę żywiołową realiach. Również bohaterowie staja się bardziej uczłowieczeni, ich problemy poruszają, a działania znajdują swoje podłoże w doskonale uzasadnionych motywacjach.

   Mimo rzucenia światła na kilka istotnych spraw, w fabule ciągle pozostaje miejsce na wiele tajemnic. Tych nowych, jak i tych starych, które zrodziły się już w "Piątej porze roku". Mam więc cichą nadzieję, że na wszystkie nurtujące pytania, znajdziemy odpowiedzi już wkrótce, przy okazji pojawienia się na rynku finału historii. Osobom, które bez twórczości N.K. Jemisen nie mogą jednak wytrzymać, proponuję zapoznanie się dylogią "Sen o krwi". Może ta lektura umili Wam czas w oczekiwaniu na "The Stone Sky".

Ocena: 7,5/10
 Za udostępnienie książki, serdecznie dziękuję:

Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze

Prześlij komentarz